Mass Effect

August 26th, 2008

Recenzja w Technopolis/Polityka

Cloverfield (2007)

August 24th, 2008

Blair Witch Project (1999) byl jednym z pierwszych filmów które świadomie celebrowały niedoskonałości kamery ręcznej, od której przemysł filmowy próbował uciekać od początku XX wieku. W BWP jednak owa niedoskonałość była jedynie środkiem osiągnięcia większego napięcia. Cloverfield (2007) - tak samo  jak zeszłoroczne Diary of the Dead i [.Rec] - to produkcje czasu zYouTubizowanej wyobraźni. Fabuła i napięcie są w nich oczywiście ważne ale najważniejsza jest owa implikowana autentyczność drżącej ręki, skaczącego obrazu i nagłych przerw. YouTubizacja kina to zresztą nie tylko ułatwienie asymilacji tego co dzieje się na ekranie (cf. Noel Carroll w Filozofii horroru nt. różnic między widzowską identyfikacją a asymilacją) ale i rzekoma próba pokazania że nie tylko wielkie studia i że każdy potrafi. Poczucie to jest oczywiście złudne - o ile Blair Witch Project przy budżecie kilkunastu tysięcy dolarów był autentyczny. Listy płac tych nowszych  skutecznie demontują to złudzenie.

Charakterystyczne, iż wszystko cztery wyżej wymienione to w taki czy inny sposób horrory. Teza robocza: kino science fiction dokonuje mediacji/zapośredniczenia narracji przy pomocy tzw. “cyborg vision” (Terminator, Robocop). Horror polega na kamerze ręcznej jako bardziej osobistej a jednocześnie odzwierciedlającej stan psychiczny i somatyczny operatora - najczęściej przerażonego (-żonej), niesystematycznego, drżącego.

Jeśli poważnie traktować osadzenie Cloverfield jako amatorskiego dokumentu na ręcznej kamerze (jak wiele amatorskich kamer domowych ma noktowizję?] to potwór/potwory musiały być pokonane. Dwójka bohaterów która dotrwała do końca ginie w nalocie dywanowym na Manhattan. Jedynym wytłumaczeniem dlaczego wojsko jest obecnie w posiadaniu takiego “dokumentu” z małej kamery wyciągniętej spod gruzów całego Manhattanu jest pokonanie monstrum i powolne oczyszczanie a potem odbudowa NYC.

The Mutant Chronicles (2008)

August 23rd, 2008

Bardzo dziwny i nieoczekiwany film. Słowo “mutant” w tytule nie zwiastuje zbyt dobrze, fabuła jest generalnie bezsensowna, logicznie poszatkowana i pozlepiana z cytatów z filmów i powieści science fiction. W dużym skrócie - jest rok 2707, grupa śmiałków musi ratować świat przed zalewem mutantów o prawej ręce zamienionej w kościste ostrze produkowanych przez maszynę, która spadła na Ziemię w 23 wieku, została pokonana przez zjednoczone siły ludzkości ale reaktywowała się podczas wojen pomiędzy czterema globalnymi korporacjami (jedna z nich nazywa się Bauhaus a inna Capital). Mutanty są na dobrej drodze aby wytrzebić ludzkość. Ostatnią szansą jest drużyna straceńców.

Brzmi jak mieszanina pomiędzy Parszywą dwunastką, grą Gears of War i Kronikami Riddicka, ale graficzna strona TOTALNIE ratuje tytuł. Oryginalna mieszanina estetyk steampunka i post-apokalipsy jest zadziwiająco spójna, efekty specjalnie zdecydowanie odbiegają od standardu zaś całość ma wyjątkowy wygląd. Po obrzeżach filmu przemykają również motywy zbawiciela i końca dni kulminujące w scenie, w której duchowy lider wyprawy w miedzyczasie zamieniony w mutanta staje się kanałem (dosłownie) dla klucza odpalającego rakietę - ale nie tą na koniec świata ale na jego ratunek. Dodatkowym plusem konfundującym łatwe klasyfikacje jest obecność takich aktorów jak John Malkovich, Ron Perlman, Devon Aoki (Miho z Sin City) czy Sean Pertwee (m.in. Father z Equilibrium).

Zdecydowanie godne obejrzenia pomimo narracyjnej lobotomii.

Cellina von Mannstein

August 22nd, 2008

Zdecydowanie nie dla nieletnich - obrazy nie aż tak super wyjątkowe ale z takim nazwiskiem gotyckość i złowieszczość wzrasta o jakieś 57 procent. Teza: nasze odczucia względem wszelkiej maści projektów artystycznych są radykalnie kształtowane przez adekwatność (która jest w jakimś stopniu bardzo arbitralna) nazwy, tytułu czy sloganu reklamowego - a dzieje się to dokładnie podczas tego “pierwszego wejrzenia”. 

http://www.cellinavonmannstein.com/

PS: Mój ulubiony tytuł w tej kategorii - 4:48 Psychosis Sary Kane. [Podobno statystycznie o 4:48 jest najwięcej samobójstw.]

Robotic Empire + Conspiracy Records

August 22nd, 2008

Dwie wytwórnie, które wspólnie wydały 12-płytowy, winylowy box ISIS Shades of the Swarm - wystarczy aby się zagłębić w katalogi.

Robotic Empire

Conspiracy Records

The 7 Crappiest “Super Heroes” in Comic Book History

August 22nd, 2008

The 7 Crappiest “Super Heroes” in Comic Book History

jeśli myślicie, że Superman i Spiderman byli bad - think twice. Z drugiej strony, płytkość, infantylność i sztuczność omawianych w artykule herosów pozwala lepiej docenić ewolucję jaką przeszedł Batman od swoich komiksowych i telewizyjnych korzeni.

Home of the Brave (2007)

August 22nd, 2008

Worek z filmami o Iraku wydaje się nie mieć dna. Nie licząc starszego Jarhead w ciągu ostatnich kilku tygodni widziałem kolejno In the Valley of Elah, Stop-Loss (w którym współ-firmująca plakietka MTV zadziwiająco nie oznacza spapkowienia opowieści)i teraz Home of the Brave. Telewizja i gazety serwują nam oczywiście wszelkiego rodzaju relacje, którym daleko od optymizmu ale krótkie klipy w CNN czy TVN nie dają pojęcia jakim piekłem wydaje się ta cała impreza. Hollywoodzkie kino rzecz jasna do raportowania stworzone nie jest ale przynajmniej raz obrazy typu wymienionych wyżej uzmysławiają okrucieństwo a jednocześnie codzienność wojny. A to potrzebne, szczególnie w Polsce rozdartej między biegunami opowieści o II wojnie światowej i bohaterskimi legendami brakuje narzędzi wyobrażenia sobie codzienności wojny (w której w dodatku my sami partycypujemy).

Tak naprawdę żaden z wymienionych poza Jarheadem (ale też jego ton nieco odbiega od nowszych tytułów) nie skupia się na samych działaniach wojskowych (chociaż te które są obecne pokazują wystarczające szokery ran i śmierci). To co interesuje ich twórców to rzeczywistośc PO powrocie - Home of the Brave w największym stopniu skupia się na codzienności nieprzystosowania się weteranów (w Stop-Loss w centrum jest powrót na drugą turę a w Valley - zabójstwo i śledztwo). Trójka bohaterów o różnych pozycjach w samej wojnie (kobieta która straciła prawą dłoń, mężczyzna który stracił przyjaciela i lekarz który osobowo nie stracił nikogo a jednocześnie stracił wszystkich, których ratował, opatrywał i operował) nie oferuje żadnych fajerwerków ale to chyba właśnie niespieszne tempo uzmysławia że przeżycie frontu jest najmniejszym problemem.

Andromeda Strain (2008)

August 20th, 2008

A remake of the old movie based on Crichton’s bestselling novel. Decent pace and vaguely updated for 2008 but at the end of the day it’s more for genre (or the writer’s) fans.

eXperience 112

August 11th, 2008

Recenzja w Polityce/Technopolis